polacy za granicą kreta

Przypomina, że Polacy stali się drugą największą grupą narodowościową spośród urodzonych za granicą mieszkańców tego kraju i do niedawna na Wyspach stanowili 23 proc. imigrantów z UE - REKLAMA - https://www.facebook.com/groups/1507935719525790/permalink/2176411272678228/ - PRACA - Komisja Łączności z Polakami za Granicą. Komisja Łączności z Polakami za Granicą (skrót: LPG) – stała komisja sejmowa, do której należą sprawy więzi z krajem Polaków i osób pochodzenia polskiego zamieszkałych za granicą na stałe lub czasowo [1] . Komisja działa na podstawie uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia Konkurs Polonia i Polacy za Granicą 2023. 30.11.2022. Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami: Konkurs 2023 - Nabór ofert - Polonia - Portal Gov.pl (www.gov.pl) Japonia. Agnieszka Kołodziejska, Kasia Morawska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Czas trwania: 44 min. Więcej. Exemple De Pseudo Pour Site De Rencontre. "Bild" postanowił zobrazować sprawę Zittau, czyli Żytawy. Okazuje się, że niemieckie miasto położone 3 km od granicy z Polską ma poważne problemy w związku z działalnością kopalni odkrywkowej w Turowie. Głos w sprawie zabrał ceniony artykułu przedstawili fakty, które świadczą na niekorzyść kopalni Turów. Jej funkcjonowanie ma mieć bardzo negatywny wpływ na Zittau. Według Saksońskiego Urzędu Górniczego poziom gleby w tym mieście obniżył się przez ostatnie 20 lat nawet o 14 centymetrów. Dr Ralf Krupp zauważa, że kopalnia, wypompowując wodę, może powodować tam uszkodzenia budynków oraz tworzyć wstrząsy górnicze gruntu pod wypompowuje się wodę, ziemia również zapada się, ponieważ woda nadaje jej pewną wyporność. Na granicy z Niemcami zauważyliśmy już osiadanie o około 1 metr - stwierdził dr Ralf wpływ funkcjonowania kopalni w Turowie zauważają sami mieszkańcy Zittau. Według nich pęknięcia w niektórych budynkach w miasteczku są spowodowane właśnie przez działania górnicze. Jeden z rozmówców przyznał, że pęknięcie zablokowało mu do kotłowni już się nie otwierają, to mnie zdziwiło. Wtedy zobaczyłem, że zawaliła się cała ściana – prawdopodobnie z powodu kopalni odkrywkowej - powiedział jeden z mieszkańców w rozmowie z "Bildem".Zobacz także: Polityk PiS zaskakująco o Pegasusie. „Widać wyraźnie, że jest coś na rzeczy”Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze od kopalni Turów około 200 km ,i w ostatnich latach zauważyłem że pękają mi ściany na budynku ,podejrzewam że mają na to wpływ Czeskie i Niemieckie kopalnie węgla brunatnego ..... To jest w niemieckim stylu szukanie dziury w całym u wszystkich tylko nie u siebie!!!!!Niecałe 1 km od wyrobiska jest rzeka Nysa i jeszcze nikt nie zauważył żeby tej rzece ubyło przez 75 lat pracy turowa wody. A co dopiero osiadanie terenu. Ponadto do około jest spore miasto Bogatynia i Trzciniec. Citronex (2-3 km od wyrobiska) jedne z największych szklarni w Polsce jakoś nie narzeka na pękające szyby.... Eh poprostu chodzi o zamknięcie produkcji z węgla kopalń co by potem kupując energie masę in germany. Z gazu ekologicznego Nortstrim u mnie tez pekniecie i drzwi sie blokuja a mam 1200 km ,co mam robic dajcie odszkodowanieu mnie tez pekniecie i drzwi sie blokuja a mam 1200 km ,co mam robic dajcie odszkodowanieGaz z nordstrim spalany w niemczech emituje tlen i to jest "prawda" miesięcy temuPrzypomnę że w latach 1800 do 1900 istniało około 100 prywatnych szybów Niemieckich kopalń głębinowych w rejonie tego Niemieckiego miasta. Niemcy mogą mieć wyłącznie pretensje do siebie, że po 100-200 lat budowali budynki na tym obszarze. Ceniony Geolog o tym nie wie...?!!? Po 2 WŚ zachodnia granica Polski została ustalona na Nysie Łużyckiej i Odrze, to spowodowało że niemiecka kopalnia Turów przeszła w posiadanie Polski...Najpierw niech zrobią po swojej stronie porządek ,tam jest chyba 8 kopalni czeskich i szwabskich razem wziętych,nasza jedna i robi taki zamęt, zjedźmy wszyscy na miesiąc do Polski,nie będzie problemu, TYLKO WSZYSCY,jak Niemiec powiedział zaszprycuj się,to część poleciała z samego rana, to nie Polak,to,CYMBAŁ,,,taki zrobi co mu każą,Niemcy trzeba czym prędzej rozebrać...... Same problemy z nimi.... Jak to ujął Churchill? Co 50 lat, bez powodu, zapobiegawczo....A ja we Włodawie zauważyłem, że za granicą mam większego sojusznika i przyjaciela od Niemca. Niemiec to mnie zniszczy ć może finansowo a mój sojusznik że wschodu to może mi zaszkodzić tylko sierpem i Włodawy jestem i za Bugiem mam przyjaciela białego rusina co tylko myśli jak mi dobrze zrobić za .pomocą sierpa i młota. Jak Niemiec jest wrogiem to ja spier...am za rzekę Bóg do mojego sojusznika białego rusina. Mam chody i mogę ciebie że sobą zabrać. Tam szczęśliwy kto może zbierać pety na ulicy bo czysto to musi km od granicy? I się zapadają mnie 500 km i też pęknięcia są drzwi nie mogę otworzyć to przez kopalnie w niemczechA moim dziadkom zbużyli dom w roku 1944 sąsiedzi Malwina Wrotniak2010-10-12 06:01redaktor naczelna 06:01fot. istock / / ThinkstockNa tej wyspie mniej liczy się, w jakich warunkach się mieszka, a bardziej - czy dostatecznie blisko rodziny. Rozmawiamy z Lidią Wandas, która życie na Krecie, jako rezydent, obserwowała z bliska przez kilka ostatnich sezonów. Dziś więcej czasu spędza w Krakowie, gdzie prowadzi własne biuro podróży Jedziemy Na Wakacje. Malwina Wrotniak, Na początek sprostujmy - obecnie nie mieszka Pani na Krecie, choć można powiedzieć, że zna ją od podszewki. Lidia Wandas: Zgadza się. Moja praca na tym polegała, na dłuższych wyjazdach. Teneryfa, Australia, najwięcej jednak ostatnich sezonów letnich spędziłam na Krecie, w małych, przytulnych, klimatycznych, turystycznych, ale zarazem typowo greckich miejscowościach niedaleko stolicy wyspy - Heraklionu. Co jest dziś dla Kreteńczyków największym problemem mieszkaniowym? Jak zdobyć pieniądze, by je mieć. Czyli mieć je chcą. Na własność? Oczywiście każdy chce mieć swoje mieszkanie, ale nie każdego stać od razu na kupno. Rodzice, na ile mogą, w Grecji również pomagają, by dzieci szybko miały swoje cztery kąty na własność. Będąc na Krecie, turyści często zastanawiają się "czy te druty na dachach to tak, jak w Egipcie - żeby uniknąć podatków?". Grecy oczywiście lubią omijać prawo, ale nie tym razem. Druty świadczą, że kolejne piętro może być dobudowane (licencja na to pozwala), a często, gdy zapytamy się Greka na co czeka, odpowie: - To dla dzieci (córki, syna). Co oprócz drutów wyróżnia greckie wyspiarskie budownictwo? Styl typowy dla Krety jest zdecydowanie prosty, prostokątny, jak większość budownictwa w całym kraju - czy to na wyspach, czy na lądzie. Aczkolwiek wydaje mi się, że w tej całej prostocie jest pewna finezja - w krajobrazie nie ma pstrokatości i to jest piękne. To wszystko tworzy jednolity styl i taką spójność - dachy czerwone albo ich zupełny brak, gdzieniegdzie wystające druty. Kolory są jasne i idealnie komponują się z błękitem nieba i morza. W miastach częściej zdarzają się domy kolorowe. Paradoks - totalnie prosta zabudowa, a jednak zachwyca. Idzie tu chyba o coś więcej, niż tylko krajobraz. Myślę, że chodzi bardziej o połączenie klimatu ze sposobem bycia - tego luzu, uśmiechów, spontaniczności, a nie o architekturę samą w sobie. Ci ludzie, jak również i przyjezdni, dodają ogromnego uroku miejscom takim, jak uliczki z knajpkami nad morzem, uliczki z restauracyjkami pośrodku centralnych placów miast. Współgrające światła i to zewsząd bijące ciepło - jak człowiek widzi to wszystko, to niestety nasza polska pogoda sprawia, że chce być tam hen daleko. A gdy już tam mieszka, to czego mu brakuje? Nie brakuje, ale jest inaczej... Nie ma zatem mieszkań na poddaszu z oknami w dachu (przynajmniej ja się z tym nie spotkałam), co mnie akurat bardzo się podoba w Polsce. Nie kojarzę też tzw. ganków czy werand, ale za to są piękne domy w Rethymnonie czy Chanii, które zawierają elementy z czasów panowania wenecjan. W Polsce coraz więcej osób przywiązuje uwagę do pięknych ogrodów - trawa równo przycięta, krzewy mniejsze, większe, kolory inne wraz ze zmieniającymi się porami roku i to jest fantastyczne, a na Krecie trochę rzadziej spotykane, choć każdy stara się mięć koło domu choć trochę zieleni. Ale to wszystko jest tam zupełnie inne, bo można powiedzieć, że miejsce przed domem jest zagospodarowane przez różową Bougenvillę pnącą się do góry czy palmę i to też dla Kreteńczyków ogród. Przy hotelach jest już więcej różnej roślinności. Typowa wąska uliczka, fot. L. Wandas "Okoliczności przyrody" są w takiej lokalizacji nierozłącznym atrybutem domów. Ten wyjątkowy aspekt krajobrazu, jasne kolory, wszystko refleksyjnie skąpane w słońcu. Do tego niebo, morze... Wąskie uliczki miast i starych wiosek, niska zabudowa i to, że między nimi prawie na środku, w totalnym luzie, zazwyczaj tylko mężczyźni, po prostu siedzą sobie i ze spokojem pół dnia jedzą "greckie śniadanie", czyli kawa i papierosek. W tym wszystkim jest wielka filozofia życia. Niektórzy rzekliby, że błogie lenistwo. Większość ludzi z zagranicy patrząc na Greków ma wrażenie, że pozbawieni są jakichkolwiek problemów, a ich życie to totalna sielanka pod słońcem. Przecież mają ciepłe morze, plaże, ciepły klimat, więc czego im więcej do życia potrzeba - wieczne wakacje! To jednak nieprawda. Kiedy wszyscy przyjeżdżają na wakacje cieszyć się morzem, ciepłym piaskiem i plażą, większość musi ciężko pracować często bez dnia wolnego, żeby przez tych kilka "pięknych" miesięcy zarobić na siebie i swoje rodziny na cały rok. W głębi mają swoje problemy jak każdy inny naród, ale nie opowiadają o tym turystom, bo ci sami chcą uciec od swojej codzienności. Jak sami podkreślają - żyło się lepiej, gdy walutą była drachma. Jednak i wtedy, i dziś, żyło się głównie z turystyki. To, co widać w nadmorskich kurortach zapewne zniekształca prawdziwy obraz pomieszkiwania na Krecie. Zdecydowanie. To jak dwa zupełnie odmienne światy. Zabudowa w górach jest bardziej rozproszona. Bardziej widać pojedyncze domy. Nawet, gdy jest dom przy domu, widać gdzie się zaczyna i kończy. W miejscowościach turystycznych coraz częściej zaczyna się zagospodarowywać każde wolne miejsce. Hotele zaczynają się zlewać, często dobudowywane są dodatkowe pawilony lub widać tzw. "dobudówki". Zaczyna robić się totalny przemysł albo "przemiał turystyczny", widać swoistego rodzaju nieład, szczególnie w miejscowościach, które z turystyki żyją dłużej, a hotele zaczynały funkcjonować jako mały, rodzinny biznes. Tam, gdzie zagospodarowywane są nowe tereny, buduje się dużo większe hotele, wręcz całe kompleksy o dość spójnej architekturze; wygląda to może mniej tradycyjnie, grecko, ale również ma swój urok. To, co mnie osobiście podoba się nawet w dużych greckich hotelach to fakt, że w większości rosną wszerz, a nie w górę. Po dachach kreteńskich domów widać, że czerpią z energii słonecznej. Jakie inne rozwiązania są typowe dla tamtego budownictwa? Rozwiązania to chyba duże słowo za duże jak na greckie, nowożytne budownictwo. Przeciętny grecki dom to nie Partenon, tu nie trzeba wielkiej myśli i starożytnych budowniczych. Nie ujęłabym więc tej odpowiedzi w formie myśli o materii. Na pewno Grek nie wyobraża sobie domu bez dzieci. Samotny człowiek to dla Greków dziwak. Widział ktoś Greka samotnie siedzącego w restauracji? To naród, który żyje w stadzie. W stadzie i blisko wybrzeża. Ale jest też druga, inna rzeczywistość - ta niezwiązana z turystyką. Jak toczy się życie w miejscowościach wolnych od turystów? Na Krecie, podobnie jak w Polsce, ceny poza miastem są niższe. Jednak widać, iż wioski, a w szczególności te w głębi wyspy, stają się coraz bardziej wyludnione, a wręcz w ogóle nie widać tam młodych ludzi. Oni oczywiście wyjeżdżają do dużych miast po to, by się kształcić oraz znaleźć dobrze płatną pracę. Na wsi jedyne, co mogą robić, to zajmować się rolnictwem. Ci panowie, którzy zaniżają średnią wieku na wioskach i których widać przesiadujących prawie cały dzień w kafenionach zajmują się właśnie rolnictwem, a w szczególności dozorem zwierząt. Mają swoje Toyoty z paką, czyli miejscem dla kozy (śmieje się). Pewnie myśli Pani: fajna praca - siedzą cały dzień i tylko na chwilę pojadą zobaczyć, co się dzieje. Prawdziwa praca dla tych ludzi zaczyna się jesienią, gdy jest zbiór oliwek, a później trzeba oliwki przerobić, najczęściej na oliwę. Wnętrze Krety jest wręcz oblężone przez drzewka oliwek, a Kreteńczycy zbiór oliwek traktują jako element tradycji. Ci, którzy zamieszkują miasta również często przyjeżdżają do swoich rodzin i pomagają w zbiorach. Z powodzeniem mogłaby Pani zostać rzecznikiem tego miejsca. Grecja, od kiedy pierwszy raz postawiłam stopę na tym magicznym lądzie, a było to osiem lat temu, była dla mnie jakby drugim domem. Tutaj od razu poczułam się jak u siebie, a greccy znajomi zawsze mówili: "Ty jesteś jak Greczynka". Dla mnie to taki magiczny kraj, pełen słońca, uśmiechniętych ludzi z dużą ilości luzu i spontaniczności. Najbardziej podoba mi się ich powiedzenie, a zarazem można by powiedzieć motto życiowe (przynajmniej dla dużej części mieszkańców) "Wy macie zegarki, a My mamy czas" - bezbłędne, zupełnie inna filozofia życia. Choć to naród dość nerwowy, to jednak dość wolny od stresu, znający dobrą zabawę. Na Krecie dwa razy zmieniłam miejsce zamieszkania i do obydwu mam sentyment. Miałam też to szczęście, że gdy dostałam propozycję pracy na Krecie było to w 100% to, czego chciałam i co było zgodne z nazwijmy to "moją filozofią". Później firma również chciała kontynuować mój pobyt tam, a mnie to bardzo odpowiadało. I gdy miałaby Pani odesłać do miejsca, które jest kwintesencją wyspiarskiej greckiej zabudowy, to byłoby nim...? Moim zdaniem najpiękniejsza zabudowa jest na Cykladach, a w szczególności na Santorini i warto to podkreślić. To taka kwintesencja greckiej architektury, taka poezja dla oczu. Domki, o których mówi się, że nie mają pięter, a mają piwnice. Proste dachy albo półkoliste. Kaskady małych domków po części wydrążonych w wulkanicznej skale, a cały krajobraz wzbogacony jest o kameralne kościoły i kapliczki z niebieskimi kopułami. Dziękuję za Czy na pewno chcesz usunąć ten produkt? przewiń w lewo Zobacz film Agnieszka Kołodziejska, Kasia Morawska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Agnieszka Kołodziejska, Kasia Morawska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Agnieszka Kołodziejska, Kasia Morawska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film W stolicy Łotwy zaczniemy zwiedzanie spod zegaru Laimy – miejsca, w którym wszyscy w Rydze się spotykają. To ponad stuletnia tradycja, jak tłumaczy Krzysztof czyli jeden z bohaterów odcinka. Następnie przejdziemy pod Uniwersytet Łotewski czy nad brzeg Dźwiny. Agnieszka Kołodziejska, Kasia Morawska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Agnieszka Kołodziejska, Kasia Morawska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Agnieszka Kołodziejska, Kasia Morawska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Agnieszka Kołodziejska, Kasia Morawska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Życie i praca wokół jeziora które łączy Austrię, Niemcy i Szwajcarię. Czym zajmują się mieszkający tam Polacy? Jak radzą sobie na obczyźnie? Zobacz film Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Winnice Gruzji, lodowce Islandii, plaże Cypru, zaułki Istambułu - czy w tych miejscach spotkamy naszych rodaków? Oczywiście! Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Winnice Gruzji, lodowce Islandii, plaże Cypru, zaułki Istambułu - czy w tych miejscach spotkamy naszych rodaków? Oczywiście! Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Winnice Gruzji, lodowce Islandii, plaże Cypru, zaułki Istambułu - czy w tych miejscach spotkamy naszych rodaków? Oczywiście! Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Winnice Gruzji, lodowce Islandii, plaże Cypru, zaułki Istambułu - czy w tych miejscach spotkamy naszych rodaków? Oczywiście! Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Winnice Gruzji, lodowce Islandii, plaże Cypru, zaułki Istambułu - czy w tych miejscach spotkamy naszych rodaków? Oczywiście! Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Winnice Gruzji, lodowce Islandii, plaże Cypru, zaułki Istambułu - czy w tych miejscach spotkamy naszych rodaków? Oczywiście! Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Winnice Gruzji, lodowce Islandii, plaże Cypru, zaułki Istambułu - czy w tych miejscach spotkamy naszych rodaków? Oczywiście! Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Winnice Gruzji, lodowce Islandii, plaże Cypru, zaułki Istambułu - czy w tych miejscach spotkamy naszych rodaków? Oczywiście! Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Winnice Gruzji, lodowce Islandii, plaże Cypru, zaułki Istambułu - czy w tych miejscach spotkamy naszych rodaków? Oczywiście! Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Winnice Gruzji, lodowce Islandii, plaże Cypru, zaułki Istambułu - czy w tych miejscach spotkamy naszych rodaków? Oczywiście! Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zapraszamy w każdą sobotę do Polsat Play. Zobacz film Winnice Gruzji, lodowce Islandii, plaże Cypru, zaułki Istambułu - czy w tych miejscach spotkamy naszych rodaków? Oczywiście! Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W nowym programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Zobacz film Zobacz, jak żyją nasi rodacy poza granicami Polski. Z jakimi problemami się borykają i czy są szczęśliwi? przewiń w prawo Agnieszka Kołodziejska, Kasia Morawska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. W programie "Polacy za granicą" spotkacie ciekawych ludzi, poznacie ich pasje oraz odkryjecie niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Dodano: Wtorek, 19 października 2021 (14:19) » Na początku nie było jednak mi się układało, żeby nie powiedzieć, słabo. To dotyczyło jednak całej drużyny - trener był młody, ambitny, ale sobie nie poradził. Nie mogę za dużo powiedzieć, bo Grecy to zaraz przetłumaczą... Był bardzo chaotyczny, w ogóle nie rozmawialiśmy, uważał, że to nie jest potrzebne. Przyszedł nowy szkoleniowiec, poukładał zespół, postawił na mnie i w dziesięciu meczach strzeliłem pięć bramek, a OFI nie przegrało meczu. Gdyby nie te wpadki z początku sezonu, teraz nie musielibyśmy gonić rywali. » Podobno na Krecie ludzie żyją najdłużej na tak być, bo oni są bezstresowi, niczym się nie przejmują. Jak nie załatwią czegoś dzisiaj, to zrobią to jutro. Najszybciej jutro (śmiech). Do tego piękna pogoda, dużo oliwy, która jest zdrowa. Pięknie się tutaj żyje. » Świetne miejsce do jest dużo, ale mnie tam nie zobaczycie. Można powiedzieć, że pod tym względem zawiesiłem buty na kołku. Jestem takim uśpionym agentem (śmiech). Greccy dziennikarze piszą o mnie, że jestem rodzinny, nie chadzam po knajpach, a wolny czas spędzam w domu. Chyba że mój syn Szymon ma trening, to jadę popatrzeć. Tutaj zaczyna się szkolenie w wieku sześciu lat, a nie jak w Polsce za moich czasów, kiedy miało się szesnaście (śmiech). » Włodarczyk omija kluby... Świat stanął na głowie. Ma pan kłopoty ze zdrowiem?Nie ma co kpić. To szczera prawda. Szczególnie że żona słucha (śmiech). Kreta jest malutka, tu się wszyscy znają, jakbym zaczął się bawić, to szybko by się dowiedzieli. Lata też już nie te, kości się postarzały i w moim wieku dłużej trzeba odpoczywać po wysiłku. Latem są takie upały, że wracam z treningu, włączam klimatyzację i nawet nosa z domu nie wystawiam. Ale już postanowiłem: jak skończę grać w piłkę, to wszystko sobie odbiję. » W Arisie Saloniki podobno było inaczej. Grupa bankietowa była potwierdzam, nie zaprzeczam. Jakoś wytrzymałem. W Arisie w większości grali obcokrajowcy - południowcy, a wiadomo, jacy oni są. Lubią sobie, powiedzmy, potańczyć, chociaż jakichś wielkich imprez też tam nie było. W OFI są prawie sami Grecy, inna mentalność. Czasem tylko wyjdziemy na wspólną kolację. » Polacy grający w Grecji utrzymują ze sobą kontakt?Jakiś czas temu był u mnie Marcin Baszczyński, z którym graliśmy w Ruchu Chorzów i w reprezentacji olimpijskiej. Była okazja powspominać. Czasem rozmawiam z Michałem Żewłakowem, ale nie odwiedzam nikogo, bo przecież mieszkam na wyspie. Nie mogę wsiąść do samochodu, trzeba latać samolotem. A wiadomo jak ja to lubię... » A poziom piłkarski greckiej drugiej ligi?Ostatni raz w II lidze grałem, jak miałem 18 lat, więc trochę czasu minęło. Musiałem się przestawić, bo w porównaniu z pierwszą, różnica jest bardzo duża. Dominuje walka, a prawie każdy mecz to 90 minut takiej rąbanki. Stoperzy drużyn przeciwnych są o głowę wyżsi ode mnie. » I jak taki chudzielec jak pan sobie z nimi radzi?Przecież mam łokcie. Umiem ich używać. A poza tym grałem tyle lat w jednym klubie z Wojtkiem Szalą, miałem od kogo się uczyć. Szybko zebrałem cztery żółte kartki i musiałem pauzować. Dobrze, że w Grecji można sobie wybrać mecz, w którym się nie wystąpi. Jeden spośród czterech najbliższych. » Płacą na czas, bo w Grecji różnie z tym bywa?W OFI płacą, w Arsisie nie płacili i dalej ponoć kasa zamknięta. W zeszłym roku od stycznia do lipca nie dostałem żadnych pieniędzy. Wysłałem im pismo, przycisnąłem do muru, część zapłacili, a ja rozwiązałem kontrakt. Ale z tego co wiem, nadal mają zaległości wobec zawodników. » Ostatnio pana kompan z Legii Marcin Burkhardt przyznał, że dopiero za granicą nauczył się profesjonalizmu. Pan też?Zawsze byłem profesjonalistą. A nauczyłem się angielskiego. W Arisie liznąłem też hiszpańskiego, bo tam wszyscy, od dyrektora przez trenera po większość zawodników, posługiwali się tym językiem. Podczas zagranicznych wędrówek nabrałem pokory. Do życia. Teraz na wiele spraw patrzę inaczej, bardziej szanuję to, co mam. Może to przychodzi z wiekiem, nie wiem. » Hasło: 8 bramek. Jaki będzie odzew?Wiem, wiem, tylu brakuje mi do stu goli zdobytych w polskiej ekstraklasie. Powiem szczerze, że cały czas mnie to gryzie. Na pewno będę chciał wrócić i ten rachunek wyrównać. Zdrówko na razie mi dopisuje, więc mam nadzieję, że jeszcze trochę poganiam za piłką. I trzeba będzie te 8 bramek strzelić. » A jak nie, to znowu będą śpiewać o panu złośliwe niech śpiewają. Zawsze trzeba się z tym liczyć, że będą łupać na trybunach. Gorzej, jak robią to kibice zespołu, w którym gram. » Z tymi z OFI nie ma takich problemów?Nie. Na pewno są najlepsi w drugiej lidze, a z tego co opowiadają koledzy z drużyny, to kibice OFI należą do czołówki w Grecji. Race, doping, tutaj piłką nożną żyje każdy. Jak wygraliśmy ważny mecz, to w środku nocy witało nas na lotnisku 200 osób. W każdej kawiarni czy barze jest telewizor, a ludzie siedzą i oglądają piłkę nożną. » Włodarczyka rozpoznają na ulicach?Jakoś udaje mi się to wytrzymać (śmiech). Żartuję oczywiście, chociaż, owszem, poznają. Po ostatniej wygranej właściciel sklepu w moim osiedlu nie chciał ode mnie pieniędzy za zakupy, kazał mi je schować do kieszeni. Od razu mówię, że kupowałem colę. Był tak szczęśliwy ze spotkania, że wybiegł za mną i jeszcze cukierki wkładał mi do kieszeni. » Po porażce 0:3 z Ilioupoli GS też was tak witali?O tym meczu nie rozmawiajmy. Oddaliśmy go walkowerem. Na boisku było 11 nieuprawnionych go gry. A potem okazało się, że rezerwowi także byli nieuprawnieni.

polacy za granicą kreta